Tagi
Kontakt: muchika@gazeta.pl
RSS
czwartek, 03 listopada 2011

W systemie home office wszystko jest w stanie się przestawić na opak. Noc z dniem, śniadanie z kolacją, obowiązki i rozrywki. Ostatnio tak rzekłam do osobistego i załapał od razu, że czas na najgłupszy serial ever.

pierwsza milosc

A myślałam, że seriale nie mają wpływu na moje życie.

środa, 26 października 2011

Jeśli nagle bez powodu uszyjesz całe stado dziwnych misiów, wiedz, że coś się dzieje.         Takie coś właśnie mi się przydarzyło i nie wiem co o tym sądzić. Zrobiłam morfologie i hormony - wszystko niby ok.

Jeśli nie wiesz co zrobić z całym stadem dziwnych misiów... wrzuć je na bloga :). Tak powiedział mi głos i tak też czynię.

misiemisie2

czwartek, 20 października 2011

Znalazłam ostatnio taki zapomniany folder z niedokończonymi obrazkami i porysowałam sobie. Szkoda gadać ile mam takich folderów. Nie, że mi się nie chce i odpuszczam. Po prostu pojawia się kolejny pomysł, a za chwilę jeszcze lepszy i jeszcze fajniejszy. Wszystkie poprzednie wydają się oczywiście z miejsca blee. Chyba powinnam sobie sprawić jakiegoś couch'a, czy jakiegoś innego zarządcę :)

scenaJak myślicie o co w tej scence może chodzić?

czwartek, 13 października 2011

"Człowiek blogu" - oł noł! Cała kupa ludzi.

Utonęłam ostatnio w blogach samozwańczych przesiedleńców. Takich, co to zlali system i z ciepłego, przytulnego M w mieście, z takiej czy innej stabilności pracowej, wyemigrowali w kosmos. Kosmos poranków pełnych trawy lśniącej od rosy, przymarzania do pieca w zimie, własnych eko - warzyw latem, rekonstrukcji, remontu i konserwacji, kładzenia się spać z kurami i trudnego lecz satysfakcjonującego asymilowania się z autochtonami.

"Człowiek blogu" z trzeciej edycji dedykowany jest wszystkim, którzy mieli w sobie tyle mądrości, naiwności, czy też jajec żeby zmienić rejestracje z WAW na RKR. Podziwiam ich wszystkich niemożebnie, choć powody ich decyzji i losy są różne. Jedni znaleźli przystań na "dożycie", inni zmagają się ze swoimi starymi-nowymi domami co najmniej jak w "Great designs", inni chcieli beztrosko wychować progeniturę, jeszcze inni zakochali się we wsi i już inaczej nie potrafią.

Dla nich wszystkich taka oto "pocztówka ze wsi":

wiesTa chatynka, to bardziej moje marzenie o weekendowej daczy, niż obraz wyłaniający się z przeczytanych blogów w tym temacie.

Jeśli ktoś chciałby się przyjrzeć tematowi to polecam: http://chatanadwislokiem.blogspot.com/     http://na27stronie.blogspot.com/            http://dalekoodszosy.blogspot.com/         http://starydomimy.blogspot.com/

To nawet nie te najulubieńsze (choć coś w tym musi być), ale jest tego trochę i trudno byłoby mi teraz wszystkie sobie przypomnieć.

Osobiście polecam się na wolontariusza remontowego, bo idea poruszyła me serce :), a na remontach to się trochę znam :)

środa, 05 października 2011

Koniec lata, choć wyjątkowo ładny, nastraja melancholijnie jednak. Jeszcze do tego przeczytałam artykuł o tych młodych, pięknych, wykształconych co to pracy znaleźć nie mogą. Jeszcze te wybory, co to powinniśmy się cieszyć ze święta demokracji, a jakoś ni chu chu entuzjazmu w sobie nie mam.

w sobie

No chyba, że obrazek zinterpretuje się za Natalią Kukulską (chyba), śpiewała ona coś o noszeniu w sobie światła i to było pozytywne zdaje się.

Ja byłam w górach i nazbierałam ziół. Na zielarstwie znam się średnio, więc padło na takie żółte co podobno jest na... pasożyty. Mimo to jestem z siebie zadowolona i je suszę. Jak się napiję własnej wypaśnej herbatki z tego, to już na pewno w sobie nie będę nosić nic ciekawego. Podaję za Wikipedią: Roślina była stosowana dawniej do spędzania płodu, leczenia histerii. Używano ją też do zwalczania robaków obłych w układzie pokarmowym. Obecnie jest stosowana jako domieszka do leków zewnętrznego stosowania we wszawicy głowowej i łonowej. Jeśli ktoś ma takie przypadłości to chętnie się podzielę. Swoją drogą jak ktoś ma "płoda" do spędzenia, to może popaść w histerię i wszawica łonowa w tym przypadku nie dziwi :).

wtorek, 27 września 2011

(Tytuł tego wpisu, trzeba przyznać, mam chwytliwy jak w jakimś SE :)

Zdarzyło się całkiem niedawno, że pewien gość - nazwijmy go... Pan Kimono - wracał z treningu. Pan Kimono do tego stopnia ograniczył swoje zainteresowania sportowe do sztuk walki, że nie zauważył footballowej fety w mieście. Ulice obstawione czarnymi z psami i pałami, a Pan Kimono pomyka pod stadionem z całym tym swoim ekwipunkiem: dzidy, kije, miecze...

pan kimono

wtorek, 20 września 2011

Poniższy obrazek miał być zupełnie o czymś innym, a jego bohaterka do ostatniej chwili nie spodziewała się, że wystąpi soute. Do momentu kiedy zobaczyłam, że Blox już nie poleca mnie do oglądania :(. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i podnieść statystyki chwytem starym jak świat - gołą babą :).

goła baba

Nie żeby nie było tu "głębszej głębi" :).

środa, 14 września 2011

Nie znoszę i się raczej do tego wędkowania nie przekonam. Widziałam szczupaka zdecydowanie za blisko. Na szczęście słabo się złapał i sam uciekł z haczyka, potelepał się trochę po łódce i wrócił do siebie. Żeby nie było - to nie ja mu zrobiłam kuku. Bałam się pewnie bardziej niż on sam. Cóż poradzę, że mam takie myśli: "A co jeśli on miał rodzinę, kredyt, albo dopiero zaczyna studia...". Z drugiej strony, to taki szczupak żyje 15- 20 lat - pewnie ma swoje różne sprawy i zobowiązania :).

szczupak

środa, 07 września 2011

Jerzy Jeż jeździ na desce, więc Jurek też poczuł się zobowiązany. Podobno jeździł kiedyś - no jakieś parę kilo temu. Na przekór niedowiarkom, postanowił wziąć udział w jakichś zawodach o puchar wójta, czy innego sołtysa. Nie wiem jak było naprawdę, ale mogło być tak:

jurek

Taki sukces na przekór.

(Pomysł na to, jak Jurek rozłożył rampę wymyśliła J. :)

piątek, 12 sierpnia 2011

Znów mnie dopadły zlecenia, więc piszę tak na szybkości. Jestem, żyję i niedługo kolejne obrazki. Choć na razie Londyn płonie, to przyszło mi zachęcać londyńczyków z Polski do czytania. Już niedługo do lektury będzie zapraszała taka pani:

londyn

Bawcie się dobrze w ten długi weekend :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11