Tagi
Kontakt: muchika@gazeta.pl
RSS
sobota, 22 września 2012

Przyznaję, że obrazek popełniłam pod wpływem serialu, który zeżarł mi mózg. Przy okazji w robocie trochę zombiego tematu się pojawiło, więc w rysowaniu szwendaczy też już mam niemałą praktykę.  

Gorące pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających UP. Powodzenia!

zombie

01:44, muchika
Link Komentarze (1) »
środa, 22 sierpnia 2012

Przyznaję, że czasu na blogowanie za bardzo nie mam ostatnimi czasy. A w przyszłym tygodniu też mieć nie będę, bo przyjdzie mi jeść rosół na cześć Młodej Pary. Kto zgadnie kim jest Pan Młody na obrazku poniżej ( pojawił się już wcześniej na blogu ), ten... no dobra - wygra obrazek na zamówienie*.

zap

Obrazek pochodzi z zaproszenia ślubnego zrealizowanego na szczególne zamówienie z uwzględnieniem potrzeb...

*konkurs nie dotyczy osób spokrewnionych, oraz powinowatych Pary Młodej, no chyba, że mnie ktoś wyprowadzi w pole pod zmienionym nikiem :)

23:02, muchika
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Mini kącik literacki :) - odsłona druga. Tak się złożyło, że  znów kryminał czytałam. Jak wiadomo do "krytykanctwa literackiego" nie aspiruję, ale wyobrazić sobie i nabazgrolić co nieco lubię. Tym razem padło na "Złego" Leopolda Tyrmanda. Tak oto widzę Heńka Nowaka- enjoy :).

zły

Nie żeby on tak wyglądał chodząc po ulicach, ale w szale wymierzania sprawiedliwości... mógłby (?).

19:36, muchika
Link Komentarze (2) »
środa, 25 lipca 2012

Jakem stara, nie byłam nigdy na Helu. No to pojechałam. Pięknie było - wieczór, pusta plaża, krzyki mew i kojący szum odwiecznych fal...

Trochę żartowaliśmy po drodze z anglojęzycznym towarzyszem podróży, że Hel / hell itp.. Kiedy wjechaliśmy do miejscowości Hel, klucząc pośród obskurnych blokowisk, poczuliśmy na własnych resorach co oznacza "Road to hell". Na plażę wyszliśmy wejściem nr 66. No ale, to nie to samo co 666. Jeszcze mieliśmy nadzieję...

Przyroda nas zachwyciła. Prawdziwym piekłem okazał się, ciągnący się po horyzont, wieniec reklam zdobiących wybrzeże.

Opanujcie się ludzie! Nie wszędzie musi stać reklama! 

HEL

01:37, muchika
Link Komentarze (5) »
czwartek, 05 lipca 2012

Gdyby chciało mi się wejść do wody, to moje pływanie pewnie wyglądałoby tak:

kkk2Wiem, że nie ma się czym chwalić, ale może jednak zostanę na brzegu...

00:30, muchika
Link Komentarze (4) »
sobota, 23 czerwca 2012

Bo najważniejsze, to mieć kogoś kto cię zawsze wysłucha. Nawet w sprawach bardzo głupich. Tak, przyłapałam się na podobnie głębokiej wypowiedzi :). Na szczęście mój osobisty nie przegapił gola. Po raz setny z rzędu zdjął słuchawki, żeby wysłuchać mojej kolejnej złotej myśli. Kto to widział w towarzystwie siedzieć w słuchawkach :p.

Za to, jak zdałam sobie sprawę z treści i powagi wypowiedzi, śmiałam się z siebie z pół godziny.

 

ważne sprawy

Przysłodziłam jak pensjonarka :).

wtorek, 12 czerwca 2012

Taki mi przyszedł pomysł do głowy. Trzeba przyznać - wyborny temat na żart... :/

kibel

Tak jakoś wyszło, że problem został kiedyś poruszony na arenie międzynarodowej - aczkolwiek w kameralnym gronie, więc moje dywagacje nie wpłyną na ogólnoświatowe zagadnienia toaletowe. Okazało się, że w takiej na ten przykład Ameryce, mają jeszcze inaczej, co nie znaczy, że lepiej lub łatwiej. Za to poznałam metodę.

Jeśli ktoś chciałby na lato zostać sprzedawcą kebaba, pizzerem, fryturą albo po prostu podjąć wysiłek zrobienia kariery w branży gastronomicznej i musi zrobić badania kupy, chętnie podzielę się wiedzą.

1. Rozpościeramy folię spożywczą na muszli klozetowej, łącząc jej brzegi jej lśniącą przejrzystą wstęgą.

2. Naciągamy folię w środkowej części klozetu prąc dłonią (bądź stopą) w głąb porcelanowej niszy.

3. Opuszczamy deskę oraz odzież zgodnie z siłami grawitacji.

4. Siadamy i skupiamy się na celu (w domyśle kariera w branży gastronomicznej).

5. Wstajemy i pobieramy próbkę do badania.

Niestety nie wiem co robi się potem...

Jakieś propozycje?

wtorek, 29 maja 2012

Tak się składa, że u mnie "modowe must-have", to nie żadna fanaberia. Kiedy mówię, że nie mam co na siebie włożyć - to oznacza w praktyce, dokładnie to co oznacza. Zauważyłam, że tych którzy na mnie patrzą, stan mojego obuwia boli znacznie bardziej niż mnie. No to się tłumaczę:

czeszkiJakoś do zakupów nie mogę się przekonać. W zasadzie nie muszę. W przypadku krytycznej sytuacji - mam dwie siostry :).

piątek, 27 kwietnia 2012

Wyrwało mnie na dłuższą chwilę z bloga. Zrobiła się wiosna i jak tylko mogę oderwać się od roboty, to się wietrzę. Ostatnio spełniłam swoją małą zachciankę i zawędrowałam pod strzechę z takiego fajnego bloga http://zawadka-jaworzyny-jolinkowo.blogspot.com/ . Zabrałam krowę, która wietrzyła się ze mną.

wiatrolomy

Bazę miałyśmy nie byle jaką.

kuchnia

Krowa na szlaku...

mech

i przy zeszłorocznych resztkach dziewięćsiła. Były też żmije, ale może to lepiej, że nie próbowałam zrobić krowie zdjęcia w ich towarzystwie.

dziewiec

Szlak wiódł przez intrygujące wioski i przysiółki, niestety zrobiły mi się "bąbole". Na szczęście okazuje się, że spokojnie można wyjechać na 740 m n.p.m. taryfą.

mapa

Najpiękniej jednak wyszły mi kozy:

kozy

Zamierzam wietrzyć się dalej, więc pomysły na rysunki się mnożą, ale czasu brak.

Wy też nie siedźcie bez sensu na necie :).

środa, 04 kwietnia 2012

Najwięcej głupich rzeczy w życiu robi się na wiosnę. Zakochać się na wiosnę (było). Kupić rolki, na których nigdy nie będzie się jeździć (było).  No to, dajmy na to, beztroska charytatywność...

z1z2

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11