Tagi
Kontakt: muchika@gazeta.pl
RSS
środa, 25 lipca 2012

Jakem stara, nie byłam nigdy na Helu. No to pojechałam. Pięknie było - wieczór, pusta plaża, krzyki mew i kojący szum odwiecznych fal...

Trochę żartowaliśmy po drodze z anglojęzycznym towarzyszem podróży, że Hel / hell itp.. Kiedy wjechaliśmy do miejscowości Hel, klucząc pośród obskurnych blokowisk, poczuliśmy na własnych resorach co oznacza "Road to hell". Na plażę wyszliśmy wejściem nr 66. No ale, to nie to samo co 666. Jeszcze mieliśmy nadzieję...

Przyroda nas zachwyciła. Prawdziwym piekłem okazał się, ciągnący się po horyzont, wieniec reklam zdobiących wybrzeże.

Opanujcie się ludzie! Nie wszędzie musi stać reklama! 

HEL

01:37, muchika
Link Komentarze (5) »
czwartek, 05 lipca 2012

Gdyby chciało mi się wejść do wody, to moje pływanie pewnie wyglądałoby tak:

kkk2Wiem, że nie ma się czym chwalić, ale może jednak zostanę na brzegu...

00:30, muchika
Link Komentarze (4) »