Tagi
Kontakt: muchika@gazeta.pl
RSS
sobota, 31 grudnia 2011

Osobiście się nie piszę. Choć noc może okazać się wyjątkowo hot, szczególnie jak dostanę gorączki :). Posiedzę z moim wirusem, wypiję grzańca i pomarzę o nowym, lepszym roku. Starego nie ma co wspominać.

sylwester

A Wam życzę miłej zabawy, żeby udało się dodzwonić po taksówkę, a na Nowy Rok:

piątek, 09 grudnia 2011

Nie wiedziałam po co zrobiłam "misie". Ale w końcu, prawda wyszła na jaw. "Misie" są dobre na święta.

Okazało się, że spodobały się przynajmniej dwóm osobom i prawdopodobnie kilka z nich znajdzie swoich nowych właścicieli już bardzo niedługo. Cieszę się z tego faktu, bo mnożą się jak króliki. Trochę mi smutno się z nimi rozstawać, ale za to, jakie ładne są te co raz to nowsze :).misie2misie3

Wieść  o tych wariatach, rozniosła się szybko i tak szeroko, że nie mogłam się tego spodziewać. Poczta pantoflowa zadziałała i dostałam jeden z najfajniejszych prezentów ever. Najserdeczniejsze dzięki dla Pani Krysi, która nigdy mnie nie widząc na oczy podarowała mi sporo fajnych szmatek, ale przede wszystkim największą kolekcję guzików jaką kiedykolwiek widziałam.

 

guziki

Wyobraźcie sobie, ile szalonych "misiów" może powstać dzięki Pni Krysi. Dla mnie bomba.

wtorek, 06 grudnia 2011

Jak już wspomniałam, wkrótce urodziny (oczywiście nie przyznam się które). Pasuje wznieść kilka toastów, choć sama nie wiem, czy jest się z czego cieszyć :(. Jak znalazł, ostatnio zrobiłam kartę drinków, dla jednego z krakowskich klubów. Driny robi sam Pan Kimono i jest pewność, ze będą równie mocne jak jego przygoda, którą już kiedyś narysowałam na blogu. Muszę jednak rozczarować czytelników - nie przychodzi on do pracy w piżamce przewiązanej czarnym pasem, tylko w kamizelce i muszce - co chyba i tak jest dosyć oryginalne.

 masadaJa sobie zaszaleję i zaproszę Pana Kimono do domu, a wy jak chcecie to znajdziecie :).

czwartek, 01 grudnia 2011

Dokładnie rok temu narodziła się Muchika, a co za tym idzie powstał blog. Jestem w szoku, że utrzymanie go przez cały ten czas, w stanie nieustannej aktualizacji, nie było aż tak bolesne. Narysowałam z sześćdziesiąt obrazków - lepszych, gorszych, średnio śmiesznych :). Ważne, że śmieszyły i cieszyły wszystkich, których dotyczyły i tych, którzy zostawili po sobie tu jakiś ślad. W brew pozorom, najczęściej pojawiający się bohater średnio się z tego cieszy, bo jak rysuję, to nikt go nie mizia po brzuszku i nie rzuca kulki.

Cieszyłam się potwornie te parę razy, kiedy blog trafiał na główną gazety.pl. Choć teraz, to już prawie nie możliwe (O tempora, o mores!), bo Blox już się tam nie za bardzo promuje, to zachowałam sobie super pamiątkę z tego czasu:

debiut

(Zwróćcie uwagę w jakim towarzystwie się znalazłam. Mnie po czasie zainteresowały "Praktyki miłosne z szatanem")

Później Muchika jeździła metrem w Warszawie i z świetlistych monitorków zachęcała do czytania i blogowania. Tu już nie mam foty, bo u nas to tylko tramwajem :), a tam ostatnio wyświetlają tylko jakiegoś gościa co wpada pod tramwaj, albo że jest straszny smog.

Przez chwilę trwała wirtualna przyjaźń z innym "rysunkowym blogerem" i nawet się u niego wpisałam osobiście (znaczy, nie koment - tylko cały wpis :).

Jako, że niedługo kolejna rocznica moich własnych narodzin, tak się zamyśliłam nad tym przemijaniem :). Najlepiej je widać kiedy przychodzisz do z dawnych czasów pamiętanego baru, a tu nikogo znajomego tylko jakieś młode siksy (no bezczelność! :).

mlode